Co mogę napisać?
Częściej piję. Ona się zaręczyła, bierze ślub. Ze mną była 7 lat, nic nie wyszło. Z nim jest niecałe 6 miesięcy, zaraz bierze ślub. Pierdoli mnie, a serce niech sobie krwawi, pozbył bym się go gdybym mógł :). Dużo pracy, sporo siłowni, plany na wakacje? - plecak na plecy, namiot w dłoń, bilety na sunrise w portfelu. To wszystko. Życie teraźniejszością. Co jeszcze... Potrzeba kochania i bycia kochanym.. o tak :P
Częściej piję. Ona się zaręczyła, bierze ślub. Ze mną była 7 lat, nic nie wyszło. Z nim jest niecałe 6 miesięcy, zaraz bierze ślub. Pierdoli mnie, a serce niech sobie krwawi, pozbył bym się go gdybym mógł :). Dużo pracy, sporo siłowni, plany na wakacje? - plecak na plecy, namiot w dłoń, bilety na sunrise w portfelu. To wszystko. Życie teraźniejszością. Co jeszcze... Potrzeba kochania i bycia kochanym.. o tak :P
Tagi:
asdf
02.04.2012 o godz. 00:59
komentuj (4)
Zauważyłem, że wszystkie moje wpisy kręcą się wokół jednego Tematu. JEJ. Może i jest to zrozumiałe z tego względu, że była dla mnie wszystkim. Te słowa mają w sobie ogromną moc, ale są prawdziwe - co niestety w zaistniałej sytuacji jest tragiczne. Nie. Nie zamierzam znów wracać do przeszłości, skutecznie odcinałem przez ostatnie miesiące wszelkie myśli i wspomnienia chcące namieszać mi w obecnym życiu. Przyznam, że coraz skuteczniej mi się to udaje. Jest lepiej.
Dla rozwinięcia pewnej myśli powtórzę: Była dla mnie wszystkim. Była. Nie ma jej i nie będzie. Pora zacząć wykorzystywać umysł do czegoś innego niż mentalnej walki z przeszłością.
Wszystkie nadzieje, plany i oczekiwania ulokowałem w jednej osobie. To największy osobisty błąd jaki można popełnić w życiu.
Dla rozwinięcia pewnej myśli powtórzę: Była dla mnie wszystkim. Była. Nie ma jej i nie będzie. Pora zacząć wykorzystywać umysł do czegoś innego niż mentalnej walki z przeszłością.
Wszystkie nadzieje, plany i oczekiwania ulokowałem w jednej osobie. To największy osobisty błąd jaki można popełnić w życiu.
Tagi:
asdf
Wszedłem zobaczyć co tu się dzieje to i coś spróbuję napisać. Może się kiedyś przyda.
Poczytałem chwile. Nie tylko mi jest źle.
Wyparował ze mnie romantyzm, ból, uczucia. To wszystko przeistoczyło się w niechęć do życia, w apatię. Czuję jakiś dziwny niepokój i lęk. Po rozstaniu miałem chwile euforii (po długich okresach potężnego doła), gdy to zacząłem spotykać się z przypadkowymi osobami z internetu. Gdy parę dziewczyn zainteresowało się moją osobą. Teraz jednak przestało mnie to obchodzić. Nie mam celu. Nie wiem co chcę w życiu robić. Na siłę próbuję żyć by nie popalić za sobą wszystkich mostów - może znów mi się zachce żyć, a wtedy nie będę zaczynał od zera. Chodzę na siłownię. W tym półroczu kończę studium informatyki. Jednak zdałem sobie sprawę, że cokolwiek robię, nie robię tego z nadzieją na lepsze jutro, tylko ze strachu przed kompletnym upadkiem. Więc tak sobie trwam, zamiast żyć - wegetuję, mam na tyle sił by nie opaść niżej. Straszne pierdoły wiem. Zamulony ze mnie człowiek jest.
Na początku stycznia chciała się spotkać. Powiedziała, że żałuje.
Poczytałem chwile. Nie tylko mi jest źle.
Wyparował ze mnie romantyzm, ból, uczucia. To wszystko przeistoczyło się w niechęć do życia, w apatię. Czuję jakiś dziwny niepokój i lęk. Po rozstaniu miałem chwile euforii (po długich okresach potężnego doła), gdy to zacząłem spotykać się z przypadkowymi osobami z internetu. Gdy parę dziewczyn zainteresowało się moją osobą. Teraz jednak przestało mnie to obchodzić. Nie mam celu. Nie wiem co chcę w życiu robić. Na siłę próbuję żyć by nie popalić za sobą wszystkich mostów - może znów mi się zachce żyć, a wtedy nie będę zaczynał od zera. Chodzę na siłownię. W tym półroczu kończę studium informatyki. Jednak zdałem sobie sprawę, że cokolwiek robię, nie robię tego z nadzieją na lepsze jutro, tylko ze strachu przed kompletnym upadkiem. Więc tak sobie trwam, zamiast żyć - wegetuję, mam na tyle sił by nie opaść niżej. Straszne pierdoły wiem. Zamulony ze mnie człowiek jest.
Na początku stycznia chciała się spotkać. Powiedziała, że żałuje.
Tagi:
asdf
Przyśniła mi się... jak zawsze, piękna ... patrzyłem jej w oczy ....
Teraz nie mogę dojść do siebie.
Z dnia na dzień jest coraz gorzej. Mentalny mur chroniący mnie przed wspomnieniami rozsypuje się, czuję, że runie lada moment.
Dlaczego... Chyba dlatego, bo moje życie znów zwolniło. Przestałem na siłę znajdować sobie zajęcia, byle by uciec z domu, od myśli.
Muszę znów zacząć walczyć. Inaczej pochłonie mnie czerwono mglisty mrok.
Teraz nie mogę dojść do siebie.
Z dnia na dzień jest coraz gorzej. Mentalny mur chroniący mnie przed wspomnieniami rozsypuje się, czuję, że runie lada moment.
Dlaczego... Chyba dlatego, bo moje życie znów zwolniło. Przestałem na siłę znajdować sobie zajęcia, byle by uciec z domu, od myśli.
Muszę znów zacząć walczyć. Inaczej pochłonie mnie czerwono mglisty mrok.
Tagi:
. . .
Ucieknijmy razem daleko...
gdzie nie ma ich
by nie dogoniło nas uczucie
przekleństwo
Nigdy nie przestanie boleć
Czy przestanie boleć?
Przestało
ból straszny
znów przestało
rozrywa serce, plami krwią życie
Ja już wiem, że plamy się spiorą,
czeka mnie bardzo długie pranie,
życie nabierze jałowych kolorów,
ale plamy się spiorą
gdzie nie ma ich
by nie dogoniło nas uczucie
przekleństwo
Nigdy nie przestanie boleć
Czy przestanie boleć?
Przestało
ból straszny
znów przestało
rozrywa serce, plami krwią życie
Ja już wiem, że plamy się spiorą,
czeka mnie bardzo długie pranie,
życie nabierze jałowych kolorów,
ale plamy się spiorą
Tagi:
śmieci
Wracam po ponad roku. Przez ten czas w moim życiu wydarzyło się naprawdę wiele. Nic się nie wydarzyło. Czy w tym co napisałem jest jakiś sens. Dla mnie osobiście tak. O innych nie dbam. Czuję się anonimowy i będę wypisywał wszelkie bzdury, które praktycznie same wystukują się na klawiaturze. W tej chwili. Na klawiaturze laptopa w centrum handlowym. Na lewo od laptopa piwo, na prawo imitacja kebaba. Przed laptopem natomiast.... To już ciężej opisać. Przed laptopem siedzi nieśmiały 22 letni chłopak, który nie potrafi znaleźć "powołania"- to za wiele powiedziane. Chłopak, który nie potrafi odnaleźć sensu. Chłopak, który jest z dziewczyną 7 lat- kocha ją na zabój. Próbuje ogarnąć własną firmę. Ma dach nad głową. Piękne prawda?... Co ten debil chce więcej od życia. Sam nie wiem.
Jednak lepiej bym się czuł, gdyby dziewczyna mnie kochała. BA! ... Gdyby cokolwiek do mnie czuła. Gdyby na pytanie czy przeszkadza Ci jak Cie przytulę - nie odpowiadała:
-Nie, dla mnie to obojętne, naprawdę nic nie czuję. W tym chorym związku już nawet potrafię czuć ulgę na myśl, że dziewczyna nie wzdryga się od mojego dotyku. To trwa długo. Za długo.
W skrócie: kocham ją - pragnę spędzać z nią czas - dotykać - pieścić - rozpieszczać, ona jest mną znudzona. Nie być cipką? Zakończyć ten chory związek? Tak, próbowałem. Jak mam zakończyć związek z osobą, z którą pragnę spędzić resztę życia, skoro ta osoba nie chce tego kończyć?
Więc co teraz? Czekamy. Czekamy. Czekamy. Ja cierpię. Czekamy. Zaczynam wariować. Czekamy. Przestałem wierzyć w to że spędzę z nią resztę życia. A my wciąż czekamy. Czekamy. Czekamy.
W tej chwili ktoś mocno wkurwiony tą wypowiedzią spyta: "Ale na co czekacie?!".
A wtedy ja zawstydzony odpowiedział bym: "Oboje po poważnych rozmowach postanowiliśmy spróbować jeszcze raz. Od nowa! . A na co czekamy?
Czekamy...
...Aż być może Ona wreszcie znów coś do mnie poczuje...
a ja kocham
i wiję się z bólu
co mam kurwa robić by pewnego ranka nie obudzić się szaleńcem
Jednak lepiej bym się czuł, gdyby dziewczyna mnie kochała. BA! ... Gdyby cokolwiek do mnie czuła. Gdyby na pytanie czy przeszkadza Ci jak Cie przytulę - nie odpowiadała:
-Nie, dla mnie to obojętne, naprawdę nic nie czuję. W tym chorym związku już nawet potrafię czuć ulgę na myśl, że dziewczyna nie wzdryga się od mojego dotyku. To trwa długo. Za długo.
W skrócie: kocham ją - pragnę spędzać z nią czas - dotykać - pieścić - rozpieszczać, ona jest mną znudzona. Nie być cipką? Zakończyć ten chory związek? Tak, próbowałem. Jak mam zakończyć związek z osobą, z którą pragnę spędzić resztę życia, skoro ta osoba nie chce tego kończyć?
Więc co teraz? Czekamy. Czekamy. Czekamy. Ja cierpię. Czekamy. Zaczynam wariować. Czekamy. Przestałem wierzyć w to że spędzę z nią resztę życia. A my wciąż czekamy. Czekamy. Czekamy.
W tej chwili ktoś mocno wkurwiony tą wypowiedzią spyta: "Ale na co czekacie?!".
A wtedy ja zawstydzony odpowiedział bym: "Oboje po poważnych rozmowach postanowiliśmy spróbować jeszcze raz. Od nowa! . A na co czekamy?
Czekamy...
...Aż być może Ona wreszcie znów coś do mnie poczuje...
a ja kocham
i wiję się z bólu
co mam kurwa robić by pewnego ranka nie obudzić się szaleńcem
O czym mogę napisać... Może o moim największym problemie, a mianowicie. Nie potrafię odczuwać szczęścia ani radości. Trwa to już parę lat. Wydaje mi się nawet, że ta snująca się po moim życiu mgłą smutku, zwątpienia, apatii.... jest coraz gęstsza i rozleglejsza. Już prawie przestały się zdarzać prześwity nadziei i chwilowej motywacji. Zdarzało mi się bowiem wcześniej, że odczuwałem potrzebę zmian, obmyślałem plan poprawienia życia i przez kilka dni czułem się lepiej. Inaczej postrzegałem świat, mogłem normalnie myśleć 0 tak, teraz myśleć nie potrafię, uważam, że jest to skutek moich ciągłych ucieczek przed nieprzyjemnymi myślami. Wiem, że na pewno w tym po części tkwi problem ponieważ nie myśląc - nie analizując sytuacji-, nie próbując zrozumieć problemów - po prostu żyjąc w ciągłej ucieczce przed myślami- mój umysł czuje jednak ten sztorm spychanych myśli, do których JA, już prawie nie straciłem dostęp. Odczuwam to jako ciągły niepokój, smutek, a nawet niekiedy wewnętrzny ból. Nie jestem psychologiem, wątpię by moje interpretacje były słuszne. Uważam jednak, że mam jakąś formę depresji, którą pogłębiam wciąż bezustannymi ucieczkami. Myślałem o psychologu jednak nie bardzo wierzę w to by zwykły psycholog mógł mi pomóc. Może to egotyczne myślenie, a może każdy człowiek z takim problemem myśli podobnie, nie wiem. Boję się, że psycholog nie odkryje problemu, wtedy ostatnia odległa ( desperacka) deska ratunku pójdzie się jebać i pozostanie mi tylko przeczekanie życia w smutku bezsilności, smutku i bezradności. To co piszę teraz, pisałem, czy będę pisał przepełnione jest chaosem. Nie potrafię stworzyć ciekawej i zwięzłej myśli przedstawionej w jednej notce...
Poprzedni wpis był przypadkowy, zupełnie bezcelowy. Czułem się (jak zwykle) nieciekawie, wypiłem kilka piw po czym od tak po prostu po znalezieniu pierwszego lepszego blog-serwisu dodałem swój wpis. Z rana dnia następnego od tak z ciekawości sprawdziłem czy ktoś to odwiedził/przeczytał. Ku mojemu zaskoczeniu znalazłem nawet coś więcej: komentarz od nieznajomego kolegi "Destination" (za, który dziękuję). Pomyślałem dzisiaj (źle się czując jak zwykle), że spisywanie- problemów, żali, rzadkich aczkolwiek nadal pojawiających się momentów zadowolenia, jak i prób odpowiedzi na pewne pytania- w jednym miejscu jest dobrym pomysłem. W każdym bądź razie nic nie tracę, jest to lepsze od ciągłego uciekania przed nieprzyjemnymi myślami w gry PC i filmy/seriale.
Wpis ten, jak i wiele następnych ( mam nadzieje, że się pojawią) wpisów traktuje jako trening otwarcia się: pozostawiania śladu w miejscu do którego dostęp mają inni.
Wpis ten, jak i wiele następnych ( mam nadzieje, że się pojawią) wpisów traktuje jako trening otwarcia się: pozostawiania śladu w miejscu do którego dostęp mają inni.
Tagi:
poszukiwania
Czym jest blog? Według mnie to miejsce, w którym staramy się znaleźć zaprzeczenie naszym czarnym domysłom, pomysłom czy przeczuciom. Mówię: jestem głupi- Ty odpowiedz mi: to nie prawda!!
Wylewając swoje żale, czekamy na pocieszenie... i pocieszamy się!!
Sztucznie pocieszamy się dla opinii? komentarzy? dla odwiedzin? znajomych? dla akceptacji?
Ja nie wiem, nie pisałem nigdy bloga, ale jak wszyscy potrzebuje tego wszystkiego, dlatego... odpowiedzcie mi.
Czy jestem świrem?
Wylewając swoje żale, czekamy na pocieszenie... i pocieszamy się!!
Sztucznie pocieszamy się dla opinii? komentarzy? dla odwiedzin? znajomych? dla akceptacji?
Ja nie wiem, nie pisałem nigdy bloga, ale jak wszyscy potrzebuje tego wszystkiego, dlatego... odpowiedzcie mi.
Czy jestem świrem?


